swoją drogą

Ukraina autostopem? Dzień 4: A Mołdawia autostopem da się też?

Kierunek: Mołdawia

Dzięki temu, że wstałem bardzo wcześnie, po 4 godzinach spania, zyskałem okazję przejść się do granicznej przeprawy w rześkim słońcu i niespiesznie rozkoszować się obrazkami ukraińskiej prowincji. 

Ukraina autostopem? Dzień 4: A Mołdawia autostopem da się też? 1

Do granicy miałem do przejścia jakieś 30 minut bardzo sympatycznego spaceru. Nie byłem pewien drogi, często sprawdzałem nawigację, bowiem w kierunku rzekomej granicy nic nie podążało, nic nie szło, nic nie jechało – a to mnie odrobinę niepokoiło. Sprawa się jednak szybko wyjaśniła.

Ukraina autostopem? Dzień 4: A Mołdawia autostopem da się też? 2

Rzeczywiście spodziewałem się czegoś trochę „poważniejszego”. Z mapy wyglądało, że granica w Jampolu to jedna z ważniejszych w drodze do Mołdawii. Nie, żebym był rozczarowany. Skądże. Takie lokalne klimaty cieszą mnie najbardziej. Bez żadnych praktycznie procedur zostałem przepuszczony przez granicę ukraińską. Spojrzałem na rzekę i drugi brzeg, na którym zapełniał się prom. Dniestr… Zawsze wzruszają mnie podróżniczo rzeki o legendarnie brzmiących nazwach, w których mogę zanurzyć palce i poczuć realność nurtu.

Ukraina autostopem? Dzień 4: A Mołdawia autostopem da się też? 3

Jaka granica, taki prom. No pięknie!

Po 10 minutach przez rzekę przeprawił się prom z tłumem ludzi spieszących się najpierw do odprawy paszportowej, a potem na targ. Zaraz po przybiciu do brzegu rozegrał się między przybyłymi autentyczny wyścig o pierwsze miejsce przed pogranicznikami 🙂

Ukraina autostopem? Dzień 4: A Mołdawia autostopem da się też? 4

W drugą stronę mieliśmy odwrotnie. Niespiesznie wstąpiliśmy na pokład. Ledwie parę osób i dwa samochody. Bilet:10 lei lub 20 hrywien za osobę, czyli 2,50 zł. Żadne pieniądze za zupełnie niecodzienną historię 🙂

Ukraina autostopem? Dzień 4: A Mołdawia autostopem da się też? 5

Groziło, że postoimy dłużej przy brzegu – pogranicznik zakrzyknął, że “jak będzie mniej niż 15 osób, to nie płyniecie!”, ostatecznie wszystko razem zajęło nam godzinę z hakiem. A zatem przepływam przez Dniestr promem linowym napędzanym nurtem rzeki. Brzmiało to jak przygoda sama w sobie 🙂 Zwłaszcza że prom, nim złapał nurt, naciągany był ręcznie przez “linowego”. Ukraina autostopem? Dzień 4: A Mołdawia autostopem da się też? 6

Charakterystyczne dla ludzi żyjących w bliskiej sobie społeczności: wszyscy mężczyźni, sami z siebie, bez wołania, pomagają linowemu.

A po stronie mołdawskiej granicznego brzegu strzeże… hmm… łódź podwodna? No nie, jest tam też gdzieś między drzewami wieżyczka obserwacyjna, więc zdjęcia robię mało dyskretnym ukradkiem. Jak każą, skasuję. 

Ukraina autostopem? Dzień 4: A Mołdawia autostopem da się też? 7

Mołdawia to dla mnie autentyczna terra incognita. Ekscytacja rośnie. Po szybkiej odprawie typu „to tylko formalność” ruszam w nieznane 🙂 Miasto Soroca od brzegu Dniestru oddalone jest parę dobrych kilometrów.  Na pieszych zaraz za szlabanem granicznym czekają lokalne taksówki. Kurs do miasta kosztuje sztywne 80 lei. Zabrałem się z dwiema kobitkami z promu, które wprowadziły mnie jeszcze na terenie Ukrainy w tajniki „transferu”, więc wyszło po 27 lei od osoby (circa 5 zł).

Soroki (Soroca)

Czyli Mołdawia. Ha! Kto by pomyślał, że przyjadę autostopem na Mołdawię 🙂 W stosunku do Ukrainy jest trochę podobnie, trochę różnie. Koniec końców to był kiedyś jeden ZSRR. Jedna z kobiet na promie piekliła się, że za Sowietów było lepiej. Że była „adna strana”, a teraz trzeba się deklarować: kto Ukrainiec, kto Ruski, kto Mołdawiec… Sama była Mołdawianką ale żyjącą na Ukrainie. Jechała bodajże do kogoś z rodziny w odwiedziny, czwarty raz w tym roku. Pewne znaki dostrzeżone później potwierdzały, że Mołdawia w jakiejś mierze tęskni za czasami sowieckimi. A dlaczego Soroki? A dlatego…

Ukraina autostopem? Dzień 4: A Mołdawia autostopem da się też? 8

W Sorokach znajduje się bajkowa zaiste twierdza nad Dniestrem. Takie zamki to przecież tylko z piasku na plaży! A tu proszę, czysty real. Twierdzę postawił mołdawski książę Stefan III Wielki w 1489. W 1692 została zajęta przez kasztelana chełmskiego. Polacy oddali zamek po pokoju zawartym z Imperium Otomańskim (po wygranej odsieczy wiedeńskiej) w 1699. Niestety dziś wtorek: zamknięte.

Ukraina autostopem? Dzień 4: A Mołdawia autostopem da się też? 9

Mogę go tylko obejść z każdej strony, zadzierając głowę do góry. Kilka osób rozczarowanych jak ja. Miejscowi po prostu przyszli na poranny spacer. 

Ukraina autostopem? Dzień 4: A Mołdawia autostopem da się też? 10

A co oprócz fortecy?

W Soroce warto zobaczyć miejski targ, bo gdzież indziej poczujesz specyficzny klimat obcego kraju, jak nie na targowisku? Wzbudzałem pewne zainteresowanie, szwędając się z aparatem w ręce, i muszę przyznać, że nie było to zainteresowanie życzliwe. Aparatu używałem więc raczej z szybkiego przyłożenia, czasem dyskretnie z brzucha, szybko odchodząc po zrobieniu zdjęcia.

Ukraina autostopem? Dzień 4: A Mołdawia autostopem da się też? 11

Soroka uznawana jest za stolicę mołdawskich Cyganów. Na wzgórzu nad miastem ulokowała się ich “stołeczna” dzielnica. Można byłoby i tam zawędrować, ale nie chciałem zużyć na wspinaczkę czasu i sił. Dlatego tylko wyglądałem na wystające nad dachami nieco groteskowe pałace cygańskich rodzin.

Ukraina autostopem? Dzień 4: A Mołdawia autostopem da się też? 12

Zamiast pchać się do gory, wolę przewłóczyć się po zapomnianych przez cywilizację duktach i nasycić oczy klimatycznymi miejscówkami, łapczywie wychwytując wyjątkowości odróżniające Mołdawię od Ukrainy, choć tylko rzeka dzieli od siebie te historycznie bliskie sobie krainy.

Ukraina autostopem? Dzień 4: A Mołdawia autostopem da się też? 13

Jest ciekawie. Jest w istocie inaczej. Jest fajnie. O to mi chodziło 🙂

Ukraina autostopem? Dzień 4: A Mołdawia autostopem da się też? 14

Mołdawia autostopem

No dobrze, trzeba zmienić lokację… Czyli ruszamy dalej w Mołdawię autostopem? Sprawdzimy moją passę 🙂 Moim celem są Bielce, czyli słynne z piosenki przełożonej z jidysz przez Agnieszkę Osiecką „miasteczko Bełz, sztetl Bełz”. Mam do przejechania 80 km. Nie powinno być trudno, tylko trzeba kawałek wyjść z miasta na wylotówkę. Łapię więc marszrutkę, żeby czasu nie tracić.

Ukraina autostopem? Dzień 4: A Mołdawia autostopem da się też? 15

Droga do łapania na stopa nie by la idealna. Trochę za szybka. Ale proszę. W tych posowieckich okolicznościach techniki stałem może z kwadrans i już jadę. Hura! Mołdawia stopuje. Co ciekawe jadę z kierowcą, który rozpoznał we mnie “człowieka spod zamku”. Zapamiętał przez to, że robiłem zdjęcia takim retro aparatem fotograficznym 🙂 Sympatyczny (choć narzekający na kraj) mężczyzna wysadza mnie na „razwiłce”, niedaleko Florești. Tam zatrzymuję ledwie czwarty mijający mnie samochód. Jadę do Florești, licząc że trochę dalej od granicy, w miasteczku o ewidentnie rumuńsko brzmiącej nazwie zobaczę jeszcze więcej Mołdawi w Mołdawi. 

Florești

Nie mylę się. Jest na pewno bardziej egzotycznie niż na Ukrainie, która pod wieloma względami przypomina – nie przypadkowo przecież – taką dawniejszą Polskę. Tutaj, w Mołdawii tego obcego kolorytu jest więcej. Na przykład niewielkie bloki (wyposażone jak na Ukrainie w zabudowane balkony) stoją w większym bałaganie otoczenia. A może to nie bałagan, tylko zwyczajna ludzka potrzeba, żeby przed domem zrobić coś na kształt ogródków działkowych?

Ukraina autostopem? Dzień 4: A Mołdawia autostopem da się też? 16

Jedną z charakterystycznych rzeczy tutaj w Mołdawii są powszechnego użytku miejskie studnie z postawioną obok kapliczką. Jest to wielce urokliwe i nosi w sobie na pewni jakieś uzasadnienie, ale nie mam niestety kogo o to spytać. Mało ludzi na ulicach…

Ukraina autostopem? Dzień 4: A Mołdawia autostopem da się też? 17

Wczoraj tego nie wiedziałem, ale już na tym cudownie wczesnoporannym promie zrozumiałem, dlaczego do Jampila musiałem przyjechać na tyle późno, żeby nie zdążyć na ostatni prom. A opuszczając Florești zrozumiałem to jeszcze wymowniej… Mijając budynek miejscowego pogotowia ratunkowego, zobaczyłem stare karetki, znane z dawnych radzieckich filmów. Uaz 3741 to powszechnie spotykany w krajach poradzieckich samochód dostawczy, tutaj w wersji “Urgenta Ambulanta”.

Ukraina autostopem? Dzień 4: A Mołdawia autostopem da się też? 18

Przymierzając się do zdjęcia, zostałem (nieskutcznie) powstrzymywany przez mężczyznę, który okazał się dyspozytorem pogotowia, szczycącym się nowoczesnymi, porządnymi furgonetkami ratunkowymi. Co tam radzieckie wraki! Mamy nowy sprzęt do ratowania ludzi. I bardzo dobrze, czasy się zmieniają. Trudno się dziwić, że pomysł fotografowania starych maszyn nie przypadł mu do gustu. Po krótkiej wymianie zdań początkowo surowy mężczyzna okazał się przesympatycznym… Polakiem. Oto pan Ion Jaworski!

Ukraina autostopem? Dzień 4: A Mołdawia autostopem da się też? 19

Pan Ion opowiedział mi o losach rodziny i polskich korzeniach, sięgających bagatela XV wieku! Poczęstował kawą, a potem nawet specjalnie przygotowaną przegryzką i setką własnego pędzenia samogonu 🙂 Panie Janku, bardzo panu dziękuję za to fascynujące spotkanie. Dzięki panu zupełnie innym okiem spojrzałem na Mołdawię! Takie spotkania w podróży to dla mnie najcenniejsze doświadczenie. No ale czas płynie, a ja chciałbym do Bielec dotrzeć o rozsądnej porze i może poszukać jakiegoś noclegu. Odchodząc moją uwagę zwrócił jeszcze pan Ion na wielce charakterystyczny pomnik stojący na wprost wjazdu do miasta.

Ukraina autostopem? Dzień 4: A Mołdawia autostopem da się też? 20

I mimo moich sowieckich podejrzeń okazało się, że pomnik upamiętnia katastrofę samolotu, w której tu nieopodal zginął mołdawski lotnik.

O 15:00 stanąłem zatem na wylotowym poboczu w zupełnie innym towarzystwie.

Ukraina autostopem? Dzień 4: A Mołdawia autostopem da się też? 21

I już po 10 minutach jechałem kolejnym samochodem, tym razem z dostawcą okien:)

Ukraina autostopem? Dzień 4: A Mołdawia autostopem da się też? 22

Bielce (Bălți)

Honestly speaking w Bielcach trzeba zobaczyć to, że nie ma tam nic szczególnego do zobaczenia. I to jest właśnie najbardziej szczególne! Takie miasto bez wyrazu. Bez właściwości. Nie wiem, czy nazwać to atrakcją turystyczna, ale w Bielcach zwracają praktycznie uwagę tylko charakterystyczne betonowe bloki o zaokrąglonych balkonach. Jest ich tu sporo, mogą stanowić szczególnego rodzaju wizytówkę miasta. Taka Mołdawia cała? Nie wiem, ale podejrzewam, że w Kiszyniowe też takich by się sporo spotkało.

Ukraina autostopem? Dzień 4: A Mołdawia autostopem da się też? 23Poza tym ulice, ludzie, jakieś budki, sklepy, marszrutki, chaotyczny ruch, żar z nieba i wielki plac defilad.

Ukraina autostopem? Dzień 4: A Mołdawia autostopem da się też? 24

Przy nim dwie rzeczy warte zwrócenia uwagi. Jeden zaniedbany choć nie tak bardzo budyneczek (a jednak!) z jakimś charakterem…

Ukraina autostopem? Dzień 4: A Mołdawia autostopem da się też? 25

i druga, typowa sowiecka, ponura budowla z bardzo istotnym detalem u szczytu. Mołdawia wyraźnie nie pożegnała się jeszcze na dobre z republiką radziecką. Tego u nas nie masz!

Ukraina autostopem? Dzień 4: A Mołdawia autostopem da się też? 26

Nie pozostało mi już nic więcej, niż przypatrywać się miejscowym.

Ukraina autostopem? Dzień 4: A Mołdawia autostopem da się też? 27

Żeby młoda dziewczyna ubrana była w ładną sukienkę ozdobioną w stylu “ludowym”, wręcz narodowym, tego się u nas nie spotyka. Karmiące na ławce matki już tak, ale scenka mila dla oka, więc ją uwieczniłem.

Ukraina autostopem? Dzień 4: A Mołdawia autostopem da się też? 28

I tak siedząc przy piwie z lodem oswajam się z myślą, że Mołdawię, przynajmniej jej północną cześć mam „zaliczoną”. Inne zaplanowane na mapie miasteczka nie dostarczą mi jak sądzę niczego uzupełniającego. Już wiem, Mołdawia to mały kraj, wciśnięty między wielką Ukrainą i wielką Rumunią. Do Ukrainy na zakupy, a do Rumunii po dostęp do Europy. Mołdawia tkwi ciągle jedną nogą w związku sowieckim (podobnie jak Armenia), drugą wkłada w drzwi do Europy, ale Rumunia to dla nich już inny świat. Jeden „mój” mołdawski kierowca powiedział, że różnica między ich językami na przykład (a wielce prawdopodobne, że nie dotyczy to tylko języka) jest taka, że rumuński jest „kulturalny”, a mołdawski zaśmiecony rusycyzmami. Oni rumuński rozumieją dzięki telewizji, natomiast Rumuni głupieją słuchając mołdawskiego. Pomimo tego, że de facto są to inne formy tego samego języka rumuńskiego.

No to wracam na Ukrainę, postanowione.

Zyskam jeden dzień, który na pewno będę miał na co spożytkować 🙂 Śmigam więc na avtowokzal, bo w takiej sytuacji nie chcę ryzykować autostopem. Mam szczęście (jak zawsze), akurat odjeżdża autobus prawie pod samą granicę. Jadę wytężając wzrok przez szyby, bo przy drodze zawsze można jeszcze uchwycić coś charakterystycznego, np. regionalnie zdobione przystanki.

Ukraina autostopem? Dzień 4: A Mołdawia autostopem da się też? 29

W czasie drogi przewraca mi się otwarty akurat plecak, parę rzeczy wysypuje się na podłogę. Starsza kobieta opieprza mnie bez litości. Przysłuchuję się jej rozmowie z sąsiadką. Jest zgorzkniała i niezadowolona ze wszystkiego. Dobrze że wyjeżdżam… Wyskakuję z autobusu prawie w biegu, w ostatniej chwili podejmując decyzję o zmianie marszruty. Patrząc na mapę googla widzę, że w Bryczanach (mol. Briceni) będę najbliżej Ukrainy w kierunku planowanego na jutro Kamieńca Podolskiego. Stąd przejście graniczne wydaje się być w zasięgu rzutu kamieniem, jakieś 5 km, można nawet na piechotę.

Granica Briceni – Rososzany

A jednak kończę Mołdawię honorowo, autostopem. Po przywitaniu się z pomnikiem Lenina (!!!)

Ukraina autostopem? Dzień 4: A Mołdawia autostopem da się też? 30

…i przejściu jakiegoś kilometra, półtora pieszkom, zatrzymał się na mojego kciuka miły kierowca, który podrzucił mnie na samo przejście. Przejście bardzo lokalne i bardzo proste. Bez żadnych ceregieli i prześwietleń przechodzę na stronę ukraińską i szybko orientuję się, że jestem w głębokiej du… Tuż za budynkami granicznymi zaczyna się pusta droga, prowadząca przez ukraińskie pola, obiecująca piękne rustykalne otoczenia i praktycznie żadnego przejeżdżającego samochodu. Może z dwa, trzy minęły mnie bez hamowania w ciągu pierwszej pół godziny stania na poboczu. Dłużej nie było sensu stać. Zarzuciłem plecak na plecy i mocno już zmęczonym krokiem ruszyłem przed siebie w kierunku szybko zachodzącego słońca,  zastanawiając się jednocześnie co zrobię, gdy zapadnie już całkowita ciemność…

Ukraina autostopem? Dzień 4: A Mołdawia autostopem da się też? 31

I znowu potwierdziło się, że złego licho nie bierze. Że głupi ma zawsze szczęście. Że mi się zawsze udaje. Na moje pozbawione większej nadziei machnięcie ręką zatrzymał się wygodnym citroenem chłopak na włoskich numerach. Uzbek, okazało się, mieszkający od 10 lat we Włoszech, ze swoją ukraińską dziewczyną. Jadą do jej domu. Tak nam się fajnie rozmawiało o podróżach i świecie, że gdy dojechaliśmy do Kalmieńc, pierwszego większego miasteczka od granicy, to okazali się tak mili, że nie dość, że wypytali się o hotel/gostinicę dla mnie, to jeszcze przejechali przez całe miasto do jednego zamkniętego (jak dobrze, że był zamknięty, bo następnego dnia musiałbym kilka kilometrów wstać na piechotę), a potem przejechali całe miasto z powrotem w drugą stronę do fajnego, taniego i dobrze ulokowanego w granicach miasta hotelu, którego sam bym rzeczywiście nie znalazł. Pomyśleć, ze w ciągu jednego dnia pokonałem promem Dniestr, zwiedziłem północną Mołdawię i z powrotem dotarłem na Ukrainę…  Czas więc na wyjątkowo zasłużony odpoczynek…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.