swoją drogą

Z Afryki zapiski (8): A po burzy przychodzi…

1.

Rzeczywiście przeszła nicą burza nad wyspami Loos, a po burzy przyszedł piękny, słoneczny, tropikalny dzień. Ale nie o tę burzę mi chodziło. I nie o burzę hormonów (choć, kto wie?), tylko o mój przelotny kryzys podróżny. Prawdą jest, że pomysł, by wybrać na rajski weekend Fotobę był nietrafiony, ale różne sygnały mnie zmyliły,  miało być inaczej. Prawdą jest też to, że zamiana  na Kassę wynagrodziła mi wszystkie wczorajsze niedogodności. Tak widać miało być 🙂

2.

Kassa, a dokładnie plaża Sorgo to namiastka tajskich rajskich plaż, za którymi nieustannie tęsknię. I niewiele jej do nich brakuje. 

Z Afryki zapiski (8): A po burzy przychodzi... 1Może tylko dostępu do internetu (a to w przypadku tzw. solotravellingu bardzo ważna rzecz).

3.

Żeby złapać łączność trzeba zejść do wioski, jakieś 15 minut niewygodnej ścieżki.

Z Afryki zapiski (8): A po burzy przychodzi... 2

Raz schodziłem po ciemku, po burzy – tylko po to by wysłać w świat mój kolejny post. I każde zejście to jednoczesne przypomnienie: jesteś w Gwinei. Wioska jest szczytem ubóstwa. To naprawdę wygląda źle. Ale dzieci są wesołe…

Z Afryki zapiski (8): A po burzy przychodzi... 3

biegną żeby się przytulić, ganiają się w piasku, bawią w kuchnię, grają – a jakże – w nogę. Nikt na nikogo nie krzyczy, nie goni. I co o tym wszystkim myśleć? Że niezależnie od autentycznie nędznych warunków bytu można zachować pogodę ducha, a nawet radość życia?

4.

A co ja do cholery mogę wiedzieć?! Ja tylko przelotem. I przelotne mam myśli. A wiedzy o istocie rzeczy tyle, co ta chuda koza idąca za mną.

5.

Jest zatem Gwinea stolicy – hektyczna, tłumna, głośna. Jest Gwinea prowincji – gdzie ludzie bliżsi tylko kurzu więcej, jest Gwinea pięknych wzgórz – mogłaby stać się mekką backpackersów, jak nie przymierzając Sri Lanka i jest Gwinea wysp – skrawek tropikalnych rajskich plaż, gdzie można zapomnieć o kłopotach, leżąc na miękkim piasku, słuchając reagge i pijąc niezbyt zimne piwko. A rano czeka już przed domkiem śniadanko 🙂

Z Afryki zapiski (8): A po burzy przychodzi... 4

6.

W pokoju chyba nie ma insektów (na pewno są, ale nie rzucają się w oczy)! Ale po polowaniu na karaluchy w Faranah, pluskwiaki na Fotobie i wytrząsaniu żarłocznych mrówek z nogawek spodni nie mogę zasnąć, bo gdy tylko zamykam oczy widzę pod powiekami biegające coś… 

Przy okazji: ostrożnie z robieniem zdjęć mrówkom w lesie… Gdzie byś nie stanął chwilę, jedna czy dwie zawsze zajdzie cię od spodu!

7.

Z wysp wracam do Conakry, ostatni etap mojej gwinejskiej przygody. Z portu do dzielnicy Lambanyi, w której mieszka Mohamed mam 30 min. szaleńczej jazdy motocyklem (50 000 fr) w oparach spalin i ścisku takiego, że chowałem kolana, by ktoś ich po drodze nie rozstrzaskał

Z Afryki zapiski (8): A po burzy przychodzi... 5

welcome back 🙂

Odpowiedź do artykułu “Z Afryki zapiski (8): A po burzy przychodzi…

  1. Maks

    Cieszę się, że mogłem Ci towarzyszyć dzisiaj na ostanim już odcinku Twojej podróży do/z Gwinei. Bezpośrednio przed wpadnięciem w wir obowiązków pracy i powrotu do codzienności.
    Dziękuję za inspirującą rozmowę i wspomnienia, m.in. z krajów Kaukazu i przełęczy w Armenii na granicy z Iranem, które nieoczekiwanie okazały się dla nas wspólne.

    I istotnie – “My Way” – to byłoby zbyt banalne;)

    Z wyrazami szacunku i podziwu dla tego co robisz
    Maks

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.