swoją drogą

Tajlandia 2011: tak to się zaczyna

Let’s start 🙂

Tajlandia 2011: tak to się zaczyna 1

Ruszam. Lecę. A jednak…!

Tajlandia 2011: tak to się zaczyna 2

UWAGA PO 8 TYGODNIACH:
Chyba mi skromność i jakieś zawstydzenie nie pozwoliło naprawdę opisać stanu emocjonalnego, gdy stałem i patrzyłem na te nazwy portów docelowych. Pomieszanie niedowierzania, zdumienia i jakiejś jakby niezasłużonej satysfakcji! To moja pierwsza wyprawa do Azji i – trzeba powiedzieć – nie byle jaka wyprawa! Nie wycieczka, nie urlop… Trudno w to uwierzyć… To się nie dzieje naprawdę…

O samym locie nie ma co gadać. Trafiła mi się tajsko-niemiecka para. Nie pili alkoholu, z tacki tylko dziubnęli co “zdrowe”… No eye contact. I o czym tu gadać? Niemiecka Tajka siedząca obok mnie rzucała swoje zdania tak cicho i skromnie, że nie dało się nawet usłyszeć barwy głosu. Ktoś wspominał przed podróżą, że w Lufcie niemieckie stewardessy potrafią być oschłe. Wręcz przeciwnie. Do rany przyłóż. Nowe drinki roznosiły z uśmiechem zanim pomyślałem “mehr trinken bitte” 🙂

Tajlandia 2011: tak to się zaczyna 3

Kto leci do Tajlandii niech zapamięta, żeby na karteczce spisać sobie jakiś adres: hotelu, restauracja, czegokolwiek, co można będzie wpisać w rozdawaną na pokładzie kartę przylotu/odlotu – obowiązkową w chwili spotkania z urzędnikiem imigracyjnym na lotnisku. Ja wpisałem nazwę biura podróży, a za adres posłużył mi sam Bangkok. Wsjo. Wystarczyło 🙂

 

CHATA WOLNA
Zapraszam do siebie 🙂 Starych nie ma, wolna chata!
Tajlandia 2011: tak to się zaczyna 4

 

Już wiem, że gdy wrócę do Oyczyzny, będę za tobą tęsknił…

Tajlandia 2011: tak to się zaczyna 5

W razie głębszego zainteresowania służę ciekawą anegdotą na temat 🙂

 

Faktem jest, że trochę czasu marnuje się na pierdoły: założenie konta bankowego (żeby zaoszczędzić na wypłatach z polskiej karty; w bankomacie każda operacja kosztuje 15 zł); wykupienie stałego dostępu do Internetu przez telefon, a wiadomo, że i-phone żre transfer, więc aby w pełni korzystać z dobrodziejstw XXI wieku: nawigacji, fejsa, skajpa i innych cudeniek, dostęp musi być nielimitowany…

Po paru dniach mieszkania nawet w tak egzotycznym mieście jak Bangkok, można się do wszystkiego lub prawie wszystkiego przyzwyczaić. I wtedy już nie zaskakuje, że motocykliści jeżdżą po chodniku…

Tajlandia 2011: tak to się zaczyna 6

a przejście przez jezdnię, nawet w miejscu teoretycznych pasów dla pieszych, bliższe jest gimnastyce artystycznej…

Tajlandia 2011: tak to się zaczyna 7

No i duriany wystawione na sprzedaż, szczelnie “zaklejone” folią, by nie drażnić zapachem?

Tajlandia 2011: tak to się zaczyna 8

Nie wiem, jeszcze nie próbowałem. Pewnie spróbuję. Lubię mocno dojrzałe sery, więc zapachy mi nie straszne. Tylko cholernie drogie te duriany. Porcja 120-150 bahtów.

Do każdej rzeczywistości można się przyzwyczaić… Więc żeby się nie przyzwyczajać zbytnio zakupiłem byłem sobie dzisiaj mapę autobusowych połączeń Bangkoku – co jest dużą zawiłością, wierzcie mi, jako że funkcjonuje na terenie BKK 5 kolorystycznie wyróżnialnych typów autobusów, a każdy typ to trochę inna specyfika jazdy 🙂

Tajlandia 2011: tak to się zaczyna 9

To jest autobus „różowy”, normalny, by nie rzec najprostszy (również jeśli chodzi o konstrukcję technologiczną)

Tajlandia 2011: tak to się zaczyna 10

To też numer niski, więc autobus prosty, nieklimatyzowany

Tajlandia 2011: tak to się zaczyna 11

To trochę wyższy numer, wedle mapy linia błękitna…

Ale skoro już jesteśmy w temacie transportowym, to koniecznie parę obrazków life-stylowych z ulic, bo takie scenki więcej mówią o życiu w Tajlandii, niż jakikolwiek przewodnik:

Tajlandia 2011: tak to się zaczyna 12

Widziałem już nawet rodzinę 5-osobową całkiem sprawnie przemieszczającą się na jednym skuterku 🙂

I typowe (urocze nieprawdaż?) wykorzystanie pick-upa, raczej poza Bangkokiem, ale bardzo popularne na tzw. „prowincji”:

Tajlandia 2011: tak to się zaczyna 13

Przy tej okazji koniecznie muszę Wam pokazać jeszcze jedną maszynę, przecudnej urody ciężarówkę, z tych coraz rzadziej widzianych na drogach. Spieszmy się kochać ciężarówki, tak szybko odjeżdżają – mawiał klasyk… 🙂

Tajlandia 2011: tak to się zaczyna 14

Koniecznie jutro jakieś zwiedzanko sobie (wam) zaserwuję, żeby się zdjęciami i opowieścią podzielić 🙂

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.