swoją drogą

Tbilisi. Piękne, fascynujące, choć ciągle ranne po trzęsieniu ziemi

Tbilisi, my love!

Ja nawet trochę podejrzewałem, że Tbilisi będzie jednym z mocniejszych punktów naszego kaukasko–perskiego tripu. Ale nie podejrzewałem, że zakocham się w tym mieście miłością niemal od pierwszego wrażenia. Oj, Tbilisi, Tbilisi. Jesteś warte grzechu…

Tbilisi. Piękne, fascynujące, choć ciągle ranne po trzęsieniu ziemi 61

Tbilisi zaskakuje niemal na każdym kroku. Przy wjeździe z od strony Kutaisi wyglada jak sowieckie szare miasto. Jakieś bloki, szerokie ulice, trochę nieładu…

Tbilisi. Piękne, fascynujące, choć ciągle ranne po trzęsieniu ziemi 62

Ale już trochę bliżej centrum robi się coraz ciekawiej. Szybko zauważasz charakterystyczną architekturę. Okazałe, choć mocno zniszczone czasem, historią i trzęsieniem ziemi w 2002 kamienice z metalowymi balkonami lub drewnianymi werandami.  

Tbilisi. Piękne, fascynujące, choć ciągle ranne po trzęsieniu ziemi 63

Mając więcej czasu na pewno przyjrzelibyśmy się bardziej elitarnemu Tbilisi, który dysponuje albo nowoczesnymi ciekawymi konstrukcjami, albo reprezentacyjnymi alejami jak osławiona Rustaweli. Ale nasz czas bardzo ograniczony. W trzy dni chcemy i poznać Tbilisi i liznąć trochę „prawdziwej” Gruzji. A zatem na miasto mamy w sumie jeden dzień. Na początek dwa słowa o naszym hostelu.

Green Stairs Hostel

Tbilisi. Piękne, fascynujące, choć ciągle ranne po trzęsieniu ziemi 64

Green Stairs jest dla tych, którzy kchajają surowe backpackerskie klimaty w bardzo lokalnym anturażu. Jest fotogeniczne podwórze. Jest łóżko i wielkie okno z widokiem (które nocą robi za lustro, też dobrze).

Tbilisi. Piękne, fascynujące, choć ciągle ranne po trzęsieniu ziemi 65

Jest czysta wspólna łazienka z prysznicem, jest kawa i herbata, jest dobra woda z kranu, jest wszystko 🙂 Za trzy noce płacimy we dwóch 90 lari. Rozpakowaliśmy się, przespali, kawy spróbowali. Ruszamy naszą ulicą w miasto.Tbilisi. Piękne, fascynujące, choć ciągle ranne po trzęsieniu ziemi 66

Ulicą Tsinamdzgvrishvili. Proszę szybko odczytać i powtórzyć nazwę 🙂

Tbilisi. Piękne, fascynujące, choć ciągle ranne po trzęsieniu ziemi 67

Stare miasto. Łaźnie

Jest pięknie, klimatycznie, inaczej. Kolejnych zachwytów doznajemy docierając w okolice łaźni fosforanowych.

Tbilisi. Piękne, fascynujące, choć ciągle ranne po trzęsieniu ziemi 68

Ceglane kopuły i ich okolice stanowią ewidentnie plener fotografii ślubnych. Przez cały czas naszego zwiedzania albo mijamy nowożeńców, albo gości, albo trąbiąc na wiwat kolumny weselnych limuzyn. 

Tbilisi. Piękne, fascynujące, choć ciągle ranne po trzęsieniu ziemi 69

Zakochani są wśród nas, jak mawiał klasyk…

Tbilisi. Piękne, fascynujące, choć ciągle ranne po trzęsieniu ziemi 70

Podążamy za rozładowanymi Gruzinami (czy dokładniej Gruzinkami) obwarowanym starymi murami kanionem fosforowego strumienia (czuć ten charakterystyczny kwaśny zapach wody).

Tbilisi. Piękne, fascynujące, choć ciągle ranne po trzęsieniu ziemi 71

Tu się mieszka, proszę państwa!

Tbilisi. Piękne, fascynujące, choć ciągle ranne po trzęsieniu ziemi 72

Na końcu mamy sprawcę głębokiego kanionu.  Fosforowy wodospad. Jak prawie wszy#tko wokół zawłaszczony przez zakochanych. Gruzini to chyba bardzo kochliwa nacja 🙂

Tbilisi. Piękne, fascynujące, choć ciągle ranne po trzęsieniu ziemi 73

Sololaki. Betlemi street

Idziemy dalej. Dalej od centrum, dalej od turystycznych spotów, dalej od prawie europejskich klimatów.

Tbilisi. Piękne, fascynujące, choć ciągle ranne po trzęsieniu ziemi 74

W 2002 roku Tbilisi zostało brutalnie potraktowane przez wielkie trzęsienie ziemi. Zniszczeniu uległo kilkaset domostw. Przypomniałem sobie o tym, widząc całe mnóstwo popękanych budynków. Niektóre z nich to samotne ruiny,

Tbilisi. Piękne, fascynujące, choć ciągle ranne po trzęsieniu ziemi 75

Inne to dramatycznie zniszczone kamienice.

Tbilisi. Piękne, fascynujące, choć ciągle ranne po trzęsieniu ziemi 76

W których jednak toczy się normalne życie.

Tbilisi. Piękne, fascynujące, choć ciągle ranne po trzęsieniu ziemi 77

Wszedłem nawet do wnętrza jednej z kamienic, skąd przed chwilą wybiegła do sklepu młoda Gruzinką. Wrażenie porażające.

Tbilisi. Piękne, fascynujące, choć ciągle ranne po trzęsieniu ziemi 78

Na zdjęciu tego nie widać, ale cała podłoga jest krzywa, masz niepokojące przeczucie, że ściany zaraz się na ciebie przewrócą. Wejść do góry schodami? Dziękuję, wychodzę. A tu proszę takie na przykład wejście.

Tbilisi. Piękne, fascynujące, choć ciągle ranne po trzęsieniu ziemi 79W głębi, za klatką schodową typowe tbiliskie podwórko. Mieszkania nabudowane piętrami jedno obok drugiego, jedno nad drugim. Mam nadzieję że toczy się tu żywe, przyjazne, sąsiedzie życie 🙂

Tbilisi. Piękne, fascynujące, choć ciągle ranne po trzęsieniu ziemi 80

Sowietyzm wiecznie żywy?

Że jesteśmy w byłej radzieckiej republice po pierwsze słychać. Język rosyjski jest co najmniej drugim językiem mieszkańców. Po drugie ulice pełne sowieckiego nieporządku, a wręcz katastrofalnej niekończącej się niedoróbki.

Tbilisi. Piękne, fascynujące, choć ciągle ranne po trzęsieniu ziemi 81

Po trzecie awtamasziny.  To nie obiekty muzealne. 

Tbilisi. Piękne, fascynujące, choć ciągle ranne po trzęsieniu ziemi 82

 

Tylko zwykłe użytkowe samochody

Tbilisi. Piękne, fascynujące, choć ciągle ranne po trzęsieniu ziemi 83

Choć muzealne trochę też 🙂

Tbilisi. Piękne, fascynujące, choć ciągle ranne po trzęsieniu ziemi 84

Które mieszają się na drodze z innymi, bardzo typowymi maszynami z rozbitymi zderzakami.

Tbilisi. Piękne, fascynujące, choć ciągle ranne po trzęsieniu ziemi 85

Kwintesencja ulicy starego Tbilisi. Gruzja w czystej formie 🙂 Wracamy do miasta. I znowu robi się pocztówkowo. 

Wzgórze Narikala i okolice

Tbilisi. Piękne, fascynujące, choć ciągle ranne po trzęsieniu ziemi 86Kusi zamek Narikala. Może za chwilę? Mijamy sekcję rozrywkową w okolicach ulicy Shardeni. Tu można spędzić więcej czasu na spożywaniu w towarzystwie muzyki na żywo.

 

Tbilisi. Piękne, fascynujące, choć ciągle ranne po trzęsieniu ziemi 87

Ale nie dla nas takie przyjemności. To nie jest kwartał backapckerski 🙂 Za dwie kawy zapłaciliśmy 12 lari + napiwek wliczony do rachunku, czyli 13,20 lari, co daje circa 20 zł. Normalna cena, ale przed nami jeszcze cała niemal podróż. Zwłaszcza biorąc pod uwagę niesympatyczne początki mojego kaukaskiego tripu, muszę oszczędzać, gdzie tylko można. Czasem już o tym zapominam, ale szybko wracam do realiów 😉 No to śmigamy do góry, na wzgórze zamkowe.  Chcieliśmy pojechać kolejką linową, startującą z placu pod pałacem prezydenckim (tylko 1 lari), ale pechowa trwa przedsezonowy przegląd albo renowacja. Zamknięte. Zamiast kolejki możemy spotkać sztukę miejską w częściowo ożywionej formie.

Tbilisi. Piękne, fascynujące, choć ciągle ranne po trzęsieniu ziemi 88Więc pieszkom. Wysoko, ciężkie schody. I ciemno już. Przypomina mi się wejście na Adam’s Peak z zeszłego roku 🙂

Tbilisi. Piękne, fascynujące, choć ciągle ranne po trzęsieniu ziemi 89

Mimo wszystko warto się spiąć dla fajnej panoramy wieczornego Tbilisi.  Uważać tylko trzeba żeby nie wpaść na spędzających swój bliski czas intymności zakochanych.  Czy ja już wspominałem, że Tbilisi to miasto, w którym można się zakochać? Można a nawet trzeba 🙂

Tbilisi. Piękne, fascynujące, choć ciągle ranne po trzęsieniu ziemi 90

Zmęczeni wracamy do naszego hostelu, racząc się butelką dobrego gruzińskiego wina (8 lari najtańsze czerwone) i zbierając siły na jutro. A jutro Davit Gareja i Udabno..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.