swoją drogą

Etap 5: Adam’s Peak. Schodami do słońca

Dlaczego na Adam’s Peak? Bo to cejlońska święta góra? Bo to miejsce kultowych pielgrzymek? Bo ze szczytu roztacza się zachwycająco piękny wschód słońca? Bo na jaki bym nie zajrzał blog, każdy autor gwarantuje niezwykłe duchowe przeżycia? Bo chcę się zmierzyć ze swoją kondycją? Bo akurat – jak mawiał klasyk – po drodze… służbowo… na statek?

Etap 5: Adam's Peak. Schodami do słońca 1

Adam’s Peak. Szczyt Adama. සමනළ කන්ද. Sri Pada – co w sanskrycie znaczy “święta stopa”, a to od otoczonego kultem 1,5 m zagłębienia w skale na szczycie, które dla jednych ma być odciskiem stopy Buddy, dla innych śladem stopy Shivy, a dla jeszcze innych odciskiem Adama po wypędzeniu go z raju.

Etap 5: Adam's Peak. Schodami do słońca 2

Żeby wdrapać się na Adam’s Peak najwygodniej wyjść z wioski Dalhousie (ponoć jest aż 6 szlaków, ale to już dla bardziej zadeklarowanych treckingowców). Trzeba wyjechać z Colombo pociągiem do Hatton (przez Kandy), a tam przesiąść się już w bezpośredni lokalny autobus do Dalhousie. Po powrocie z Kuala Lumpur noc spędziliśmy w brutalnie prostych warunkach hostelu Lanka (polecam na kilka godzin przerwy, nie polecam na dłuższy pobyt). Wyjazd w kierunku Hatton zaplanowałem pierwszym pociągiem o 5:55. Szkoda czasu na spanie. Lepiej przywitać dzień już w pociągu, pieszcząc oczy cudownymi krajobrazami – wszak będziemy jechać szlakiem herbacianym, czyli najpiękniejsza trasą kolejową w Sri Lance, o której opowiem w osobnym wpisie [tu].

Colombo-Hatton

Etap 5: Adam's Peak. Schodami do słońca 3

Po drodze z okien widać charakterystyczny kształt innej świętej górę Cejlonu, czyli Sigiriyę. Nie mam jej w planach: przeczytałem, że jest trochę “przereklamowana”, wejście wyjątkowo drogie jak na Sri Lankę, a poza tym tłumy turystów… Zresztą w moim wyżyłowanym planie podróży nie ma po prostu na nią czasu…

Etap 5: Adam's Peak. Schodami do słońca 4

Hatton

Z pociągu wysiadamy o 11:10. Za nami dokładnie 6 godzin podróży. Wrócimy na stację Hatton dokładnie za 24 godziny, żeby kontynuować pociągowy szlak herbaciany z najpiękniejszymi widokami na wzgórza Cejlonu.

Etap 5: Adam's Peak. Schodami do słońca 5

Z łatwością trafiamy na autobus do Dalhousie. Na tabliczce w oknie jednocześnie i Delhousie, i Adam’s Peak. Nie sposób nie trafić. A że czasem widzimy napis Dalhousie, a czasem Delhousie, to zupełnie nieistotny szczegół 🙂

Etap 5: Adam's Peak. Schodami do słońca 6

Stacja stoi trochę poza miastem. Autobus czeka zaraz przy wyjściu z “dworca”, dopiero potem dojeżdża do centrum Hatton.

Hatton to nie jest małe, senne miasteczko. Choć niektóre obrazki pachną Dzikim Zachodem…

Etap 5: Adam's Peak. Schodami do słońca 7

Czeka nas godzinna, urokliwa, kręta jazda między zatopionymi w dżungli wioskami i wzgórzami porośniętymi soczyście zielonymi krzakami herbaty. Pełen interior. I o to chodzi. Pięknie jest.

Etap 5: Adam's Peak. Schodami do słońca 8

Dalhousie

Docieramy do celu przed 13-tą. Wioska ewidentnie nastawiona na obsługę turystów i pielgrzymów na święty szczyt Sri Pada. Ale że to ani weekend, ani żadne święto, ani szczyt sezonu, więc wieje pustką aż miło!

Etap 5: Adam's Peak. Schodami do słońca 9

Przy placyku, pełniącym rolę pętli autobusowej, jadłodajnia.

Etap 5: Adam's Peak. Schodami do słońca 10

 

Jemy obiad i ruszamy w poszukiwaniu lokum.

“White House” Guest House

Na cudzych blogach wynalazłem rekomendacje dla guesthousu „White House”. Minęliśmy go autobusem na rogatkach.

Etap 5: Adam's Peak. Schodami do słońca 11

Mamy wiec okazję przejść całą wioskę sprawdzając inne hotele, które może i wygodniejsze, ale i trochę droższe, jednak zaraz po dojściu do „Białego domu” rozwiały się wszystkie nasze wątpliwości. Kapitalna miejscówka, z samodzielnymi domkami, dostępem do kamienistego strumienia i wszystkimi atrakcjami niemal wyłącznie dla nas samych.

Etap 5: Adam's Peak. Schodami do słońca 12

Gości niewielu. Nasz gospodarz dwoi się i troi, żeby umilić nam czas. Aż zaczynam nabierać (typowo polskiej?) podejrzliwości, że chce nas naciągnąć na jakieś horrendalne koszta. Nic z tego, zapewniam. To po prostu strasznie miła UPRZEJMOŚĆ. Dlaczego mnie to konsternuje i wywołuje nieuzasadnione podejrzenia? No dlaczego? Shame on me! Słowem: polecam bardzo. Zwłaszcza że po kolacji nasz przemiły gospodarz przeprowadził szkolenie z wejścia na Sri Padę, ujawniając talent prawdziwego showmana.

Etap 5: Adam's Peak. Schodami do słońca 13

Zapamiętałem, że wspinaczka (zdrowego człowieka) trwać będzie ok. 4 godziny, do pokonania jest ok. 5200 stopni na długości 7 km schodów. A także, że kiedy chcesz kupić wodę i zapłacisz 100 rupii, to znak, że jesteś na początku drogi, jak 150 rupii to w połowie, jak 200 – to już masz tylko ostatnią godzinę wspinaczki 🙂 A góra już czeka, ukryta w chmurach…

Etap 5: Adam's Peak. Schodami do słońca 14

Zadzierając głowę do góry, myślę o tej górze i już się cieszę na czekającą mnie walkę 🙂 Ale zawczasu, biorąc przykład z hotelowych psów, robię sobie krótką drzemkę.

Etap 5: Adam's Peak. Schodami do słońca 15

Schody, schody, schody

Ruszam w środku nocy, o 1:30 w nocy, zupełnie sam, otoczony ciemnością i niedalekim szczekaniem psów. Początkowo przyświecam sobie iphonem, żeby nie potknąć się na drodze. W  wiosce już trochę jaśniej, choć ciągle niepokojąco pusto.

Etap 5: Adam's Peak. Schodami do słońca 16

Ogarniają mnie czasem wątpliwości, czy idę dobrą ścieżką, bo nikogo wokół. Szlak wytyczają jednak stragany z pamiątkami i jedzeniem – nieomylny znak, że tędy droga.

Pamiętając jednak wskazówki udzielone w czasie wieczornego „szkolenia” nie gubię drogi i docieram do świątyni, która jest bramą wejściową na Sri Pada. Dostaję buddyjskie błogosławieństwo, wrzucam datek i zapisuję się w księdze gości. Gdzieś obok słyszę polskie głosy, uśmiecham się i pozdrawiam młodą parę. Potem wspinając się coraz wyżej naprzemiennie się mijamy. Myślę sobie, że gdy po moim kolejnym odpoczynku, nie dogonię ich podczas ich przerwy i nie wyminę, będzie znaczyło, że jest już ze mną źle. Wchodząc po schodach na Sri Padę muszę ustalić sobie jakieś punkty odniesienia, żeby wiedzieć czy idę normalnym trybem zmęczenia, czy wlokę się już jak jakiś emeryt 🙂

Etap 5: Adam's Peak. Schodami do słońca 17

O samych schodach można pisać rozprawy naukowe. Każdy stopień innej wysokości i głębokości. Raz wysokie tak, że trzeba zadzierać wysoko nogę w kolanie, innym razem wypłaszczone, że tracisz rytm kroku. Są różne odcinki. Wyprostowane, kręte, płaskie, strome… Oporęczowane i pozbawione poręczy. Szerokie (dwukierunkowe) i wąskie, że tylko jedna osoba w jednym kierunku wejdzie (właśnie tam w szczycie sezonu pielgrzymkowego robią się wielogodzinne! korki). Słowem, zdobycie szczytu Adama to nie “wejście po schodach”, to autentyczna “wspinaczka po schodach”. Ale jeden przyświecał nam cel…

Etap 5: Adam's Peak. Schodami do słońca 18

W końcu musiało do tego dojść. Na kolejnym przystanku nawiązuję z polskim towarzystwem kontakt i dalej już wdrapujemy się a potem schodzimy razem. Fajnie. Beata i Witek z Wrocławia. Serdecznie Was pozdrawiam! 🙂 I dziękuję za niektóre zdjęcia (jak to poniżej) i filmy – wszystkie, które zamieszczam w tym wpisie są autorstwa Witka!

Etap 5: Adam's Peak. Schodami do słońca 19

Braterstwo zmęczenia

Zresztą te miejsca postojowe dodają niemało uroku samej wspinaczce. Jeszcze wiele kroków wyżej słychać muzykę (na szczęście to nie disco polo, tylko buddyjskie śpiewy religijne). Tu nawiązywane są znajomości, tu wymienia się porozumiewawcze spojrzenia z równie zmęczonymi i spoconymi turystami. Tu wreszcie można zjeść batona energetycznego lub napić się pysznej, ożywiającej, słodkiej, gorącej herbaty.

Ostatnia godzina to już autentyczna mordęga. Schody są wysokie, trzeba zadzierać nogi, w których czuć tych kilka tysięcy zdobytych stopni. Pot leje się z czoła, a powietrze chłodne, było nie było szczyt znajduje się na wysokości 2243 m. Ale jeśli zmęczenie dzielisz ze wszystkim ludźmi spotkanymi po drodze (a wchodzicie w dość podobnym tempie, więc szybko uczysz się i rozpoznajesz te same twarze i sylwetki), to odczuwasz autentyczne ludzkie braterstwo i pot staje się Twoim sympatycznym kolegą ze wspinaczki.

Po drodze mijasz starych (naprawdę starych!) Cejlończyków, którzy w cierpliwym zmęczeniu, podpierając się laską wdrapują się stopień po stopniu, stopień po stopniu. Twoje własne zmęczenie zaczyna wyglądać jak kaprys zniewieściałego hipochondryka. Docieramy na miejsce 10 minut po 5-tej. Dobry timing. Jeszcze czarna noc. Świt za jakieś pół godziny.

Etap 5: Adam's Peak. Schodami do słońca 20

Świt na Adam’s Peak

Na wierzchołku Sri Pada jest mnóstwo ludzi, którzy przybyli tu już wcześniej albo nawet nocowali na górze, żeby na spokojnie powitać świt.

Etap 5: Adam's Peak. Schodami do słońca 21

W chłodnym powietrzu unosi się jakaś ludzka zaduma, mistyczne poczucie wspólnoty, cisza duszy. Około piątej czarne niebo zaczyna przybierać granatową barwę. Znak, że powoli, powoli, słońce będzie się podnosić. Trzeba zdobyć dobrą miejscówkę. No problem. Dzisiaj nie jest to takie trudne. W chwilach maksymalnego zagęszczenia (lankańskie święta) ponoć nie da się wejść na sam szczyt i przez całą wspinaczkę trzeba przedzierać się przez gęstą ludzką ciżbę.

Etap 5: Adam's Peak. Schodami do słońca 22

Jest 5:30. Wstaje świt.

Etap 5: Adam's Peak. Schodami do słońca 23

Podziwiam kolejne stadia wschodu słońca. Udziela mi się mistyczne wzruszenie.

Etap 5: Adam's Peak. Schodami do słońca 24

Jeszcze parę minut i czar pryśnie w ostrym słońcu.

Etap 5: Adam's Peak. Schodami do słońca 25

Szybko się rozjaśnia…

Etap 5: Adam's Peak. Schodami do słońca 26

Cieszę się bardzo, że tam jestem – co widać na załączonym obrazku 🙂

Etap 5: Adam's Peak. Schodami do słońca 27

Wszyscy ludzie w milczącym skupieniu chłoną ten moment.

Etap 5: Adam's Peak. Schodami do słońca 28

Ok. Weszliśmy, zobaczyliśmy, no i cześć… Schodzimy.

Etap 5: Adam's Peak. Schodami do słońca 29

Droga powrotna – co każdy schodzący z gór wie doskonale – jest poniekąd jeszcze bardziej wyczerpująca dla mięśni nóg, niż wspinaczka. Ale ma swój inny niż nocą, niebagatelny urok. A słońce przynosi ze sobą i perspektywę, i detal, i kolor…

Etap 5: Adam's Peak. Schodami do słońca 30

Teraz w jasności dnia widać stromość podejścia i każdy szczegół tych upiornych schodów…

Etap 5: Adam's Peak. Schodami do słońca 31

 

Witek, steps! Watch out!

Etap 5: Adam's Peak. Schodami do słońca 32

Po drodze urzekające szczytowe krajobrazy cejlońskich gór interioru. Co zakręt to inny zachwyt…

Etap 5: Adam's Peak. Schodami do słońca 33

Bez nerwów. To Sri Lanka 🙂

Po trwającym 2 godz. zejściu dość szybkim krokiem, około 8 rano jestem z powrotem w guesthousie. Czeka na mnie pyszne śniadanie i francuska rodzina, którą mijałem kilkakrotnie na górze. Śmiejemy się, że odczuwamy ten sam stan: nieopanowane drżenie potwornie zmęczonych nóg 🙂 Nie przedłużamy z Waszkiem pobytu, bo spieszymy się do Hatton na pociąg o 11:10 (ten sam, z którego wysiedliśmy wczoraj). Chcemy dokończyć trasę herbacianego pociągu i jak najszybciej dotrzeć nad ocean, wypełnić ostatni etap naszej cejlońskiej ekskursji, żeby przed powrotem do PL trochę na spokojnie zrelaksować się w pięknych okolicznościach przyrody. Żegnamy się serdecznie z gospodarzami hotelu i wychodzimy na ulicę i na przystanku czekamy na autobus do Hatton. Jest 9:20, mamy circa about 2 godz., żeby bez paniki zdążyć na pociąg.

Etap 5: Adam's Peak. Schodami do słońca 34

Tak, dokładnie taki widok jest z przystanku przy ulicy… Zatrzymuje się tuktukarz i proponuje, że podwiezie nas gratis na pętlę w centrum wioski. Chwilę się wahamy, ale kierowca nie ustępuje. Przekonuje nas, że na tym przystanku przy ulicy w autobusie nie będzie już miejsc do siedzenia. Już się z Waszkiem pakujemy z plecakami na kolanach, już ruszamy, gdy widzimy jak z naprzeciwka jedzie autobus, wyjeżdżający już z wioski. Wyskakujemy z tuktuka w niepotrzebnej panice. Tu jest Sri Lanka. Tu ludzie ludziom są życzliwi i pomocni, więc kierowca autobusu się oczywiście zatrzymuje na pierwsze machnięcie ręką i sam wysiada, żeby nam pomóc załadować plecaki. Jest srilankańskie disco z głośników? Oczywiście. Czyli dobrze trafiliśmy. Dalej pojedziemy jedną z niewątpliwie najpiękniejszych trasa kolejowych na świecie

Etap 5: Adam's Peak. Schodami do słońca 35

 

2 odpowiedzi do artykułu “Etap 5: Adam’s Peak. Schodami do słońca

  1. Pingback: Etap 2: Jak przeżyć drogę autobusem do Colombo? - swoją drogą

  2. Pingback: Etap 6: Hill Country. Pociągiem przez "herbaciane wzgórza" - swoją drogą

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.